Opowiadania

od Anny Struś
Otworzyłam szkółkę jeźdźiecką. Jako pierwsza zapisała się moja kuzynka z ...osłem.
od Gosi Struś
Właśnie dołączyłam do szkoły jeździeckiej . Moja klacz Roxy tu mieszka do czasu odbudowania stajni po  pożarze.Ale po skończeniu remontu też będzie tu chodzić ze mną.
Od konia Roksany

-O nie! Będę ujeżdżana.-przestraszyłam się. -Na pewno uwiążą mnie przy płocie i będą kazali łazić w kółko. Ale tak nie było. No przynajmniej potem nie. Ania wzięła siodło, uzdę i inne sprzęty do ujeżdżania koni. Założyła mi siodło. No dobra nie jest aż takie złe. Prowadzała mnie w kółko co po pewnym czasie mi się znudziło. Ale to co zrobiła teraz przeszło moje najśmielsze oczekiwania! Zaczęła wywijać mi ,,patykiem’’ czy czym tam przed nosem!

-O nie Anka! Przegięłaś!- Wyszarpnęłam się jej i poleciałam na skargę do Gosi.

-Gosia! Anna mnie straszy! Powiedz jej coś!

-Co chciałaś mała? Zapytała Gosia.

-Och tu jesteś! Już ja ci pokaże!-Odgrażała się Anna.

Spadam, nic tu po mnie. I uciekłam .Wieczorem znalazła mnie Gosia i zabrała do stajni. Na następny dzień ona mnie ujeżdżała bo na ,,patyk’’ nabiła marchewkę. No dobra niech o na wsiada. I ja, Corni, Anna, Gosia I Luna pojechałyśmy na wycieczką do lasu.

od zwierzaka  Diany
Dzisaj był piękny dzień, idealny na drzemkę.Więc się położyłam przy sianie dla koni.
-O cześć kiciu-zaśmiała się Luna
-Odczep się kundlu! - Zezłościłam się
-Znalazła się, kicia spod resteuracji!
Teraz prezgieła!
-Moze i jestem spod resteuracji, ale przez to umiem ci pokazać że koty żądzą!
-Bo...- nie dokończyła, bo wbiłam swoje ząbki w jej ogon
-Przeeestań- darła się. Ale ja dalej trzymałam.W końcu nadbiegły dziewczyny i zabrały tego potwora ode mnie. Na tym się skończyło, że Luna niewinnie dostała szlaban a mnie dziewczyny tuliły i głaskały tak długo, dopuki nie przestałam miauczeć.
- I co Luna ,łyso?- Zaśmiałam się z niej.











 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz